...o głowie w chmurach i o chmurach w głowie...
niedziela, 03 maja 2015

Jestem żoną i matką. Pierwsze od lat pięciu (szok i niedowierzanie- to już tyle czasu?! Ale kiedy to tak minęło? ) zaś drugie też od pięciu ale tygodni (tu też szok i niedowierzanie! Patrze na tego mojego mikro człowieka i wciąż nie dowierzam.). Mam taką konkluzję ap ropo drugiego faktu- gdy byliśmy dzieciakami to każdy myślał, że dorośli są tacy wszystkowiedzący i tacy...dorośli i w ogóle... Teraz wiem, że to ściema- to wciąż są dzieciaki tylko w większych ciałach. Tak naprawdę nikt nie dorasta- wszyscy ściemniają i robią tylko coraz poważniejsze miny, mają coraz więcej na głowach ale nie są, wbrew temu co wkręcają swoim dzieciom, wszechwiedzący. Ot świat ściemą stoi.

Jestem molem książkowym. Pożeram książki w tempie stu stron na godzinę. Głównie wciągam fantastykę, najchętniej rodzimą. Gdy miałam lat piętnaście żarłam Sapkowskiego, Białołęcką, Pilipiuka i im podobnych a gdy, namawiana przez ogół, posmakowałam tworu Pratchett'a wydał mi się dziwny i absolutnie nie do przełknięcia. Z wiekiem jednak smak mi się wyostrzył i to co niegdyś niezjadliwe dziś wciągam z zachwytem.

Jestem otwarta i kontaktowa. Potrzebuje kontaktu z ludźmi jak kot uwielbienia. Z tym, że nie ze wszystkimi- selekcja musi być żeby człowiek podczas wspomnianego kontaktu szału nie dostał. No bo jak przychodzi rozmawiać z jakąś matką bezgranicznie zakochaną w swoim bobasie co to, co najwyżej, ziemniaka przypomina (jak wszystkie dzidzie na porodówce), dorosłym chłopcem, sądzącym, że Johny Bravo to przy nim pikuś albo z nastolatką, która językiem neandertalczyków na co dzień przemawia, to wybaczcie ale nawet skrajny ekstrawertyk by spierdzielił jak najdalej.

I bezapelacyjnie jestem zwycięzcą. Bo szczęśliwa jestem. A to, jak tak patrze wokół, przeogromny sukces.


18:57, martuch_z_chmurami_w_glowie , blogowy ekshibicjonizm
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 maja 2013

"Drzewa odgrywały w kulturze i wierzeniach Celtów ogromną, jeśli nie największą rolę. Były czczone jako źródła mądrości i nadziei. Symbolizowały wieczny cykl natury i trzy dopełniające się światy – podziemi, ziemi i nieba. Drzewo życia było najczęstszym motywem sztuki celtyckiej, zarówno w erze przedchrześcijańskiej, jak i później – można je odnaleźć na krzyżach, witrażach i iluminacjach w średniowiecznych księgach. Na wierze w magię drzew opierał zodiak Celtów.
Dla Celtów każde drzewo przedstawiało sobą pewien fragment lub rodzaj magii i wiedzy. Wierzyli oni, że człowiek pochodzi od drzew, a one roztaczają nad nim opiekę. "
http://www.fantasy.dmkhost.net/artykuly/index.php?nr=55

Tak więc mam na plecach jesienne drzewo życia, dlaczego? To mój symbol nadziei, że i ja kiedyś zakwitnę ;) póki co nie poszłam na badania, powodem oficjalnym jest brak czasu ale tak serio to chyba też trochę strach, że pierwszy lekarz się nie pomylił. Pożyjemy zobaczymy, cykl życia daje nadzieję.

drzewo zycia
Jak się już ładnie wygoi to dodam zdjęcie mojej pięknej dziarki. Przy okazji wszystkim polecam Malwę ze studia Tat & Roll w Rumi :)




11:18, martuch_z_chmurami_w_glowie , Komentarz codzienności
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 kwietnia 2013

Tyle błędów, tyle zdarzeń, tyle wspomnień... doceniam każdą chwilę, niewielu żałuję, cieszę się z tego kogo mam teraz blisko. Ale gdy się spotykamy i bierze nas na wspominki to wydarzenia, zdaje się, że dosłownie sprzed chwili, działy się rok, dwa, pięć lat temu... Czas leci na łeb na szyje a my tak wiele pozostawiamy na jutro. Czy zdajesz sobie sprawę, że Twoje "jutro" ucieka codziennie? I nigdy już nie wróci... a coraz częściej zamiast pracować aby żyć, żyjemy żeby pracować. Sama sprawiłam, że nie zauważę tej wiosny, niemalże codziennie w pracy, w miesiącu tylko pięć dni wolnego, jak skończę maraton będzie już lato. Przeraża mnie upływ czasu, z każdym dniem coraz bardziej. Jeszcze chwila i będziemy starzy i zostaną nam tylko wspomnienia, postarajmy się więc aby przeważały te piękne. I tego Wam i sobie z całego serca życzę!

 

"Gdyby był, możliwy chociaż jeden krok do tyłu
A ze starej przyjaźni nie została garstka pyłu
Na czym wtedy byśmy się uczyli ?
Gdyby człowiek nie znał smaku przemijania chwili..."

Bezimienni feat. Kasia Moś- Stare Czasy

 




poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Chodzę oburzona od paru tygodni, przeżywam, wyrzucając z siebie słowa i opinie o wydarzeniach, w których przecież jakoś wzięłam udział odkrywam, że niestety sytuacja ta nie nosi znamion wyjątkowej... a szkoda bo sprawia to, że w pewnym stopniu tracę wiarę w swoje pokolenie. Co mnie tak boli? Poczytajcie...

 

Dzień jak co dzień, grudzień, ruch w Rajstopkowie szalony, dokładnie tak jak lubię! Kierowniczka przeżywa albowiem musi zwolnić dziewczynę w Galerii Rumunia, "nie jest łatwo zwalniać"- mówi. Cóż, wierze jej na słowo, na szczęście nigdy nie sprawdzałam. Pojechała, zwolniła i mówi, "Pani Marto- szukamy!". Skoro szukamy popytam znajomych. Pytam, pytam, nikt nie potrzebuje pracy i nagle telefon: "Marta, moja znajoma sama synka wychowuje, dziewczyna w Twoim wieku, znasz ją z widzenia na pewno, pracy potrzebuje, porządna jest, proszę poleć ją." No i ja, o naiwna(!), poleciłam szanowną M do pracy. Pomyślałam, że jak samotna matka z dzieckiem to przecież ma dla kogo się starać, musi jej na pracy zależeć, utrzymanie dziecka to przecież nie takie hop-siup, tym bardziej, że młoda i bez wsparcia ze strony ojca. No cóż logicznie rzecz biorąc tak właśnie powinno być... a niestety nie było... Minął jakiś czas, "Pani Marto mamy problem z M, może Pani jej zwróci uwagę bo mnie jakby nie słyszała". Zdziwiona pytam, "M co Ty wyprawiasz?", i się dowiedziałam, że jej ciężko, że życie prywatne i w ogóle. Tłumaczę więc, że szefowej nie będzie interesowało co się u niej dzieje po pracy, że może to okrutne, ale musi się wziąć w garść bo może stracić ta pracę, daje rady co robić a czego kategorycznie nie, "Ogarne się!" obiecuje M i... w kwietniu zostaje zwolniona za niemożliwie wręcz olewający stosunek do pracy. Otworzenie grajdołka o godzinie dziewiątej przerastało, odkładanie towaru na miejsce zbyt skomplikowane, obecność w czasie pracy na stoisku niemożliwe, a zainteresowanie i uprzejmość wobec klientów poniżej godności (nie wspominając już o jakże banalnym utrzymaniu porządku). A ja? Jestem w szoku, że młoda matka może być tak strasznie nieodpowiedzialna. Tym bardziej, że M jest zdziwiona(!) jak mogli ją zwolnić, ona nie wie za co, uwzięli się na nią! Dziewczyno co Ty masz w głowie tego nigdy nie zrozumiem...

 

Rozmawiam z Mamą, mieli w pracy trzydziestolatkę, w trakcie rozwodu, szefowa pomyślała, że będzie jej na pracy zależeć. I też się zdziwiła bo bynajmniej nie zależało.

 

Rozmawiam z koleżankami, dowiaduje się, że przez ich pracę przewinęło się mnóstwo osób twierdzących, że to nie oni muszą się starać tylko szefostwo. I niech się cieszą, że mogą mieć takiego pracownika! Generalnie chyba się nie jednak właściciele nie cieszyli bo zazwyczaj takie osoby zostały prędzej czy później zwolnione.

 

A ja nie rozumiem... to komu powinno zależeć? Temu kto chce pieniądze za pracę otrzymać? Bo ich zdaniem właśnie tej drugiej stronie... kto jest tu głupi? Ja, myśląc, iż żeby otrzymać wynagrodzenie muszę pracować a nie tylko być w pracy, czy oni myśląc odwrotnie? Jak wierzyć w nasze pokolenie kiedy nie rozumie na czym polega praca...

Dawno temu również mnie to dziwiło, odsyłam więc do drugiej i tak dawnej, że wręcz historycznej notki ;)
http://martuchh.blox.pl/2008/11/Rozmyslenia-wczesnoporanne-niekoniecznie-skladne.html

---

Wracam, będę pisać- trochę późne postanowienie noworoczne ale jak mawiają, "lepiej późno niż wcale"! ;)

czwartek, 07 czerwca 2012

"We're lost in a cloud
With too much rain
We're trapped in a world
That's troubled with pain
But as long as a man
Has the strength to dream
He can redeem his soul and fly"


.........................................................................................................................................

 Zmiany, zmiany, zmiany. Namówiłam Milene do zmiany pracy, zastąpiłam ją w rajstopkowie, czy będzie to zmiana na lepsze? Czas pokaże. Jeszcze zanim doszło do ostatnich zmian wkręcił mi się cytat z Wędrowycza: "nie myli się tylko ten, co nic nie robi." No więc mam prawo do błędów, CHWILO TRWAJ!

Ap ropo powyższej piosenki- czego to nie może dzisiejsza technologia... wyszło pieknie, aż dech zapiera! <3

20:44, martuch_z_chmurami_w_glowie , Martuch cytuje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 kwietnia 2012

Nam też nie jest wszystko jedno!

Jesteśmy grupą blogerów z Bloxa. Nasze blogi prowadzimy już od dłuższego czasu, wkładając w to sporo czasu, pasji i zaangażowania. Gdy zaczynaliśmy blogowanie – pisanie właśnie na tym portalu było powodem do dumy i poczucia przynależności do dbającej o jakość elity blogosfery.
Czuliśmy też, że jesteśmy ważni dla zarządzających portalem gazeta.pl. Blox się rozwijał, zawsze były na nim aktualne informacje, na stronie głównej gazeta.pl codziennie można było znaleźć linki do kilku ciekawych notek z blogów. Nawet więc, gdy czasami zdarzały się awarie serwerów czy błędy w oprogramowaniu – przymykaliśmy na to oczy. Tym bardziej, że kontakt z adminem był na bieżąco i gdy tylko coś się działo, zawsze była reakcja.

A teraz? Od dłuższego czasu czujemy, że jesteśmy zbędni i niepotrzebni. Bloxem nikt zarządza, nie aktualizuje nawet tych funkcjonalności, które już są. Ze strony gazeta.pl zniknęło okienko Bloxowe (a także fora i galeria zdjęć) – dominują za to tytuły i newsy typowe dla tabloidów, a nie dla medium, które kiedyś uchodziło za opiniotwórcze. Napisanie prostej notki, komentarza czy wklejenie zdjęcia coraz częściej staje się poważnym problem technicznym. Pomocy nie ma albo wcale, albo ogranicza się do standardowych formułek typowych dla korporacji.
Świat się zmienia, blogosfera również. Obecnie blogi to w wielu wypadkach naprawdę wartościowe strony, zawierające treść i dyskusje na wysokim poziomie, o wysokim PageRanku. Niestety, czujemy się coraz bardziej intruzami na portalu, zupełnie zbędnym elementem niepasującym do nowej wizji funkcjonowania gazeta.pl. Poziom Plotka góruje – to niestety widać na portalu. Efekt jest widoczny – coraz więcej wartościowych blogerów szuka sobie innego miejsca, kończąc swoje blogowanie na Bloxie.
Tu się kiedyś dobrze pisało….

Papierowa Gazeta Wyborcza reklamuje się od dziś słowami Nam nie jest wszystko jedno.

  Nam też nie jest wszystko jedno

Nam, blogerom z Bloxa, też nie jest wszystko jedno.
To nasze miejsce w sieci i nie chcemy stąd odchodzić. Dlaczego Agora nas odrzuca?



10:07, martuch_z_chmurami_w_glowie , Komentarz codzienności
Link Komentarze (1) »
sobota, 28 stycznia 2012

 To wstyd, że nikt nie protestuje przeciwko niskim płacom, śmieciowym umowom, braku perspektyw dla młodych ludzi, którym rodzice nie są w stanie pomóc wystartować, przeciwko temu wszystkiemu co nie pozwala nam spokojnie myśleć o przyszłości, o zakładaniu rodziny (bo przecież dzieci to kolejny wydatek!), o zakupie mieszkania... To wstyd, że nie walczymy o polepszenie warunków życia! Ale jestem dumna z faktu, że mimo wszystko, mimo całej tej stagnacji, pomimo rezygnacji jaka ogarnęła m.in. moje pokolenie jesteśmy w stanie podnieść hałas gdy chcą nam odebrać pewną sferę wolności. Naprawdę, jak babcię kocham, informacja o manifestacjach była dla mnie co najmniej szokująca i to właśnie dlatego, że tym razem to młodzi ludzie wyszli na ulice. Odzyskałam wiarę w swoje i młodsze pokolenia. Bo wolność to jedyne co mamy w tych śmiesznych czasach. Nie mamy czasu, nie mamy pieniędzy, nie możemy liczyć na spokojną egzystencję na poziomie ale mamy wolność. I oby Acta się w proch i pył obróciła.

Tak swoją drogą zastanawia mnie fakt na ile faktycznie Acta jest zła a na ile przyniosłaby korzyści. I zastanawia mnie to głównie dlatego, że nie znalazłam z necie całej treści owego rozporządzenia. Tylko ogólniki na Wikipedii, polecam ten artykuł ponieważ wiele osób nawet nie wie przeciwko czemu protestuje. Ale nie da się ukryć, iż najprawdopodobniej protestują słusznie. Dlaczego pomimo protestów nikt nie chce z nami (tak, utożsamiam się) rozmawiać? Tak chętni zazwyczaj do wystąpień publicznych politycy nabierają wody w usta i nazywają złodziejami robiącymi niepotrzebny hałas. Nie tak powinno być, Panowie! Halo! Tutaj lud wyszedł na ulice! Czy nas usłyszą? Czas pokaże.



 

Tagi: ACTA
16:28, martuch_z_chmurami_w_glowie , Komentarz codzienności
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 lutego 2011

"Nim przyjdzie wiosna,
nim miną mrozy,
w ciszy kolebce-
nade mną sosna
nade mną brzoza
witkami szepce.

Szepce i śpiewa

niby skrzypcowa
melodia cicha
melodia nowa
której nie słychać,
która dojrzewa.

Tak się zapadam

jak w śniegu puchy
w jesienne liście
i tylko duchem
słucham i badam
czy noc nadchodzi
czy świt się rodzi,
czy rzeczywiście??

i tylko przez sen

wyciągam ręce
to mnie nie budzi
nie chce nic więcej
bo wiem, że jestem
w nieskończoności
w morzu miłości
do ludzi."

 


12:12, martuch_z_chmurami_w_glowie , Martuch cytuje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lutego 2011

Znowu szukam pracy. nienawidzę tegoż.

Znowu ktoś mnie 'wychujał' (patrz wyżej). nienawidzę tegoż.

Znowu nie widzę bez okularów. nienawidzę tegoż.

Znowu czuję się bezradna. nienawidzę tegoż.

Znowu wiecznie zmęczona (widział ktoś moje żelazo? Chyba znowu zgubiłam.). nienawidzę tegoż.


Dobrze, że kocham to moje durne życie bo byłaby kolejna mini klapa.

------------------------------------------------------------------------------------

"Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for."
Bob Marley

...so it's really good that I found You! <3

21:00, martuch_z_chmurami_w_glowie , blogowy ekshibicjonizm
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 grudnia 2010

Święta... niby pierwsze w małżeństwie aczkolwiek zeszłoroczne też spędziłam z Jego rodziną więc nie mam żadnej tremy. Hmmm... Tak sobie myślę, uwielbiam pakować prezenty, uwielbiam kluski z makiem, uwielbiam stojącą w domu choinkę... tylko tych Świąt jakoś o dziwo nie lubię zbyt specjalnie. Nic się nie dzieje, tylko jesz i jesz i jesz i duuuuużo gadasz. Bo wszyscy się pytają co tam u Ciebie mimo, że relacjonujesz im wszystko na bieżąco. I musisz się czasem nieźle nagimnastykować żeby podtrzymać rozmowę np. na zjeździe rodzinnym. A już w ogóle gdy z prawie nikim z owej familii nie utrzymujesz kontaktu. Osobiście jak co roku pod groźnym spojrzeniem rodzicielki się ugnę i poczłapię drugiego dnia Świąt do babci (i jak co roku siedząc tam będę się zastanawiała "Co ja tu do cholery robię?!?!"). A tam już czeka caaałaaaa rodzina. Jedni będą się głupio uśmiechać, inni nawet nie będą udawać, że nie jesteśmy im obojętni. A że nie jesteśmy im do szczęścia potrzebni dobrze wiemy więc po co ta cała szopka? No tak! SZOPKA! Że też wcześniej na to nie wpadłam- przecież to od szopki zaczęła się cała ta heca ze Świętami! No więc być musi- jedni mają drewnianą, inni budują sobie z kartonu i stawiają pod choinką a inni (jak ja) co roku mają szopkę rodzinną... yyy... a może ktoś by się zamienił*? Moja rodzina z pewnością nie zauważy podmiany**!

*Czekam tylko na poważne oferty!
**W pakiecie chętna osoba musi zapewnić też zamiennik dla mojego męża. ;)


PS. Mimo wszystko Wesołych! A może lepiej Spokojnych?

Co kto woli, tego życzę! :)

22:48, martuch_z_chmurami_w_glowie , Komentarz codzienności
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6